Fortnite dodał pieski i… moje serce już przepadło 🐾
2025-11-10
Nie wiem jak wy, ale ja już dawno nie kupowałam żadnego skina w Fortnite. Po prostu nic mnie ostatnio nie zachwyciło.
Aż tu nagle… Epic wrzuca pieski. Oficjalnie nazywają się Sidekicks, ale kto by się przejmował nazwą, skoro można je głaskać?
To nowa kosmetyczna funkcja - czyli towarzysze, którzy nie zmieniają zasad gry, ale towarzyszą ci w trakcie rozgrywki. Możesz je wyposażyć, personalizować, a niektóre mają swoje animacje i reakcje. Nie dają przewagi, nie strzelają, nie budują… ale wyglądają absolutnie uroczo.
Typowa kosmetyka? Tak. Ale z gatunku tych, które wywołują uśmiech za każdym razem, gdy patrzysz na ekran.
W aktualnym karnecie bojowym dostajemy pierwszego pieska w stylu Peely (czyli kultowego banana). Tak, to dosłownie bananowy psiak, którego można pogłaskać między walkami.
Nie wiem, jak dla was, ale dla mnie to moment, w którym gra automatycznie dostaje 10/10.
Nie kupowałam skinów od miesięcy, bo nic nie było warte uwagi. A teraz? No cóż… „nie wydam więcej pieniędzy” właśnie wyszło przez okno, bo pieski (oraz inne zwierzątka) zdominowały sklep.
Kilka dni temu dodali możliwość kupienia nowych Sidekicków i mam nadzieję, że to dopiero początek - bo jeśli pojawi się np. corgi w różowej kamizelce… to ja już wiem, że przepadnę.
Fortnite znów przypomina, że nie zawsze trzeba rewolucji, żeby wprowadzić coś, co sprawia czystą radość.
To mały dodatek, który niczego nie zmienia w gameplayu, ale ogromnie wpływa na vibe.
A głaskanie pieska po zwycięskim meczu? No cóż - to jest dokładnie ta energia, której potrzebuję po całym dniu.




Komentarze (Potrzebne konto na GitHub)
Komentarze Giscus są wyłączone do czasu zgody na treści zewnętrzne.