Miyuki Aizawa

SCAD – zombie, stal i jeden run więcej niż planowałam

2026-05-29

SCAD – zombie, stal i jeden run więcej niż planowałam

Gry z gatunku “reverse bullet hell” są dla mnie czymś w rodzaju cyfrowego comfort food. Zaraz obok symulatorów to właśnie one najczęściej lądują na moim ekranie, kiedy chcę się zrelaksować.
Dla osób, które nie siedzą w tym gatunku: reverse bullet hell to gry, w których zamiast precyzyjnie celować do pojedynczych przeciwników, walczymy z całymi hordami. Kluczem do sukcesu jest odpowiednie poruszanie się, budowanie postaci i przetrwanie coraz bardziej chaotycznych fal wrogów. 

W tle, u mnie, zazwyczaj leci playlista na YouTube, podcast albo muzyka, a ja próbuję nie zostać pożarta przez kilkaset stworów jednocześnie.
I właśnie do tej kategorii należy SCAD.

🚨👉 Oświadczenie: 👈🚨
🚨👉Otrzymałam bezpłatny egzemplarz tego produktu do recenzji od serwisu KeyMailer👈🚨

SCAD – zombie, stal i jeden run więcej niż planowałam

Tym razem nie wcielamy się jednak w samotnego bohatera uzbrojonego w absurdalną ilość broni. 

Zamiast tego prowadzimy jeżdżącą fortecę stworzoną do eliminowania zombie. 
Już sam pomysł sprawił, że od razu chciałam sprawdzić ten tytuł.

SCAD – zombie, stal i jeden run więcej niż planowałam

Rozgrywka jest mocno osadzona w formule roguelike. Znajdziemy tutaj klasyczne zadania polegające na przetrwaniu określonego czasu, ale twórcy dorzucili też kilka ciekawszych wariantów. 

Mamy misje ratunkowe, gdzie musimy utrzymać się w wyznaczonym obszarze, aby uratować ocalałych. 
Są misje obronne, podczas których chronimy budynki przed hordami przeciwników. 
Możemy niszczyć gniazda odpowiedzialne za pojawianie się zombie albo po prostu oczyścić całą mapę z wrogów. 
Dzięki temu kolejne runy nie sprawiają wrażenia ciągłego powtarzania tego samego scenariusza.

SCAD – zombie, stal i jeden run więcej niż planowałam
Bardzo spodobało mi się również podejście do ekonomii i zbierania surowców. Przed rozpoczęciem misji możemy sprawdzić, jakie zasoby będą wypadać na danej mapie. 
To drobna rzecz, ale pozwala zaplanować rozwój fortecy i świadomie wybierać kolejne cele. Jeśli brakuje mi konkretnego materiału do ulepszeń, wiem dokładnie, gdzie powinnam się udać.

SCAD – zombie, stal i jeden run więcej niż planowałam

Po każdej udanej wyprawie możemy rozwijać naszą mobilną twierdzę za pomocą dodatkowych modyfikacji. To właśnie ten element sprawiał, że ciągle mówiłam sobie „jeszcze jeden run”. 

Zawsze znajdowało się jakieś ulepszenie, które chciałam odblokować albo nowa konfiguracja, którą chciałam przetestować.

SCAD – zombie, stal i jeden run więcej niż planowałam
No i oczywiście są bossowie.
Czy są trudni? To zależy głównie od tego, jak zbudujemy swoją fortecę podczas runu. Jeśli źle rozdysponujemy ulepszenia, końcowe starcia potrafią być wymagające. Jednocześnie nie są to walki oparte wyłącznie na statystykach. 
Kluczowe jest nauczenie się wzorców ataków przeciwnika i odpowiednie reagowanie na sytuację.
SCAD – zombie, stal i jeden run więcej niż planowałam

Warto pamiętać, że ogrywałam wersję przedpremierową. W kilku miejscach dało się zauważyć elementy oznaczone jako “work in progress” lub “Coming Soon”. Przykładowo niektóre grafiki wyglądały jeszcze jak tymczasowe materiały, a zdarzały się też drobne błędy interfejsu, takie jak podświetlanie elementów mimo braku kursora nad nimi. 

Są to jednak typowe rzeczy dla wersji przedpremierowych i nie wpływały znacząco na moją zabawę.

SCAD – zombie, stal i jeden run więcej niż planowałam

Jeżeli miałabym wskazać rzecz, której najbardziej mi brakowało, byłaby to mapa. W grach takich jak Vampire Survivors, Sodaman czy Megabonk bardzo lubię możliwość podejrzenia otoczenia i sprawdzenia, czy nie ominęłam jakiejś skrzynki, sekretu albo dodatkowych zasobów. 

W SCAD takiej funkcji obecnie nie znalazłam. Za każdym razem, gdy kończyłam mapę, miałam lekkie poczucie, że gdzieś tam został jeszcze jeden scrap albo jakaś nagroda, której nie udało mi się znaleźć.
(Uwaga: Mapa na zdjęciu pokazuje jedynie obszar, na którym chcemy grać, a nie samą mapę podczas rozgrywki ^^)

Po pierwszych godzinach mogę jednak powiedzieć jedno: SCAD zdecydowanie warto obserwować. Widzę tutaj spory potencjał, przyjemną pętlę rozgrywki i kilka bardzo ciekawych pomysłów. A mój wewnętrzny zbieracz już teraz czuje, że po premierze będzie miał sporo powodów do zadowolenia, szczególnie gdy do gry trafią wszystkie planowane funkcje.

A ocena? Dlaczego 5/10?
Bo dla mnie nie jest to nic odkrywczego. Gra nie próbuje też taka być. Ot kolejna pozycja z podobnym gameplayem co już istniejące gry.
Jestem jednak pewna, że SCAD przypadnie wam do gustu, jak lubicie te klimaty ^^
Trailer:

Ta treść z YouTube jest wyłączona do czasu wyrażenia zgody na treści zewnętrzne.

SCAD – zombie, stal i jeden run więcej niż planowałam

Komentarze (Potrzebne konto na GitHub)

Komentarze Giscus są wyłączone do czasu zgody na treści zewnętrzne.

Powrót do bloga

Twoja prywatność

Niezbędne technologie utrzymują stronę i zapisują Twój wybór. Statystyki oraz treści zewnętrzne uruchomimy tylko za Twoją zgodą. Dowiedz się więcej.