Apocalypse Express - Wsiąść do pociągu... i ZNISZCZYĆ WROGÓW!
2026-06-28
Dobrze mnie znacie. Ja lubię gry, przy których można wygodnie usiąść z kubkiem herbaty, odpalić YouTube na drugim monitorze i po prostu się zrelaksować.
Apocalypse Express... nie jest jedną z tych pozycji.
Tutaj od pierwszych minut gra mówi: "Maszynisto, do roboty!"
I wiecie co?
Bardzo mi się to spodobało.
🚨👉Otrzymałam bezpłatny egzemplarz tego produktu do recenzji od serwisu KeyMailer👈🚨
Jeżeli graliście w SCAD albo Vampire Survivors, to mniej więcej wiecie, czego można się spodziewać po gatunku reverse bullet hell. Apocalypse Express bierze jednak tę formułę i dorzuca do niej coś, czego wcześniej nie spotkałam.
Pociąg.
Nie sterujemy pojedynczą postacią biegającą po mapie. Nasz świat ogranicza się do torów, a my nieustannie jedziemy przed siebie przez postapokaliptyczny krajobraz, rozbudowując swój pociąg o kolejne wagony pełniące różne funkcje.
I właśnie ten pomysł sprawia, że gra wyróżnia się na tle konkurencji.
Naszym zadaniem nie jest wyłącznie eliminowanie kolejnych fal przeciwników.
Musimy jednocześnie pilnować pieca i regularnie dorzucać do niego węgiel.
Obsługiwać wieżyczki.
Zmieniać zwrotnice, kiedy na torach pojawią się przeszkody.
Zbierać skrzynie z nagrodami rozsiane w pobliżu trasy.
Naprawiać uszkodzone elementy pociągu.
Brzmi jak dużo obowiązków?
Bo dokładnie tak jest.
Widziałam sporo opinii na Steamie narzekających właśnie na ten element. Niektórzy uważają, że dzieje się za dużo naraz.
Ja mam zupełnie odwrotne odczucia.
To właśnie ten kontrolowany chaos sprawia, że Apocalypse Express nie jest kolejną kopią Vampire Survivors czy Brotato. Tutaj trzeba cały czas podejmować decyzje i błyskawicznie ustalać priorytety. Czy najpierw wrzucić węgiel do pieca? Naprawić wagon? Przestawić zwrotnicę? A może jednak przechwycić skrzynkę, zanim odjedzie?
Nie ma czasu na nudę.
Jeżeli jednak, podobnie jak ja, lubicie odpalić sobie podczas gry jakiś film z YT albo podcast na drugim monitorze... tutaj może być z tym problem.
Apocalypse Express wymaga znacznie większego skupienia niż większość reverse bullet helli.
Kilka sekund nieuwagi potrafi skończyć się bardzo bolesną lekcją pokory.
Gra oferuje również tryb kooperacji.
Jest on co prawda lokalny, więc sama nie miałam okazji go przetestować, ale z materiałów innych graczy wynika, że druga osoba przejmuje część obowiązków na pokładzie pociągu. Co więcej, dzięki funkcji Steam Remote Play Together można bez większego problemu zagrać również przez internet.
Jak przystało na roguelite, każda wyprawa nagradza nas rdzeniami pozwalającymi na trwałe ulepszanie naszego pociągu.
I tutaj pozwolę sobie na małą poradę.
Inwestujcie w wieżyczkę.
I pancerz.
Naprawdę.
Wiem, co mówię.
Nie pytajcie, ile razy boleśnie się o tym przekonałam.
To, co również zasługuje na pochwałę, to cena gry.
Apocalypse Express jest jedną z tańszych produkcji w swoim gatunku, a jednocześnie wnosi do niego świeży pomysł. Sam koncept biegania po pędzącym pociągu, zarządzania jego systemami i jednoczesnego odpierania kolejnych fal przeciwników sprawia, że gra ma własną tożsamość.
Czy jest cozy?
Nie.
Zdecydowanie nie.
To jedna z tych gier, podczas których poziom kortyzolu potrafi wystrzelić pod sufit.
Ale właśnie dlatego każda udana wyprawa daje ogromną satysfakcję.
Jeżeli lubicie reverse bullet helle i szukacie czegoś, co próbuje zrobić coś więcej niż tylko kopiować sprawdzone schematy, Apocalypse Express zdecydowanie zasługuje na Waszą uwagę.
Komentarze (Potrzebne konto na GitHub)
Komentarze Giscus są wyłączone do czasu zgody na treści zewnętrzne.