Miyuki Aizawa

Moja recenzja Resident Evil 9: Requiem

2026-03-05

Jeśli miałabym jednym zdaniem powiedzieć, czym jest Resident Evil 9: Requiem, powiedziałabym tak: to bardzo solidny Nowy Resident, który świetnie kontynuuje klimat serii, ale jednocześnie przypomina mi też o kilku mechanikach, które w Residentach zawsze mnie trochę drażniły.

Gra spędziła u mnie około 20 godzin, a przez ten czas zdążyłam ją zarówno docenić, jak i kilka razy westchnąć pod nosem. I wiecie co? To nadal bardzo dobre RE9, tylko z kilkoma "residentowymi" przywarami.

Resident Evil 9: Requiem - pierwsze wrażenia i optymalizacja

Pierwsze, co naprawdę mnie zaskoczyło w Resident Evil 9: Requiem, to optymalizacja.

Mój komputer… nazwijmy to czule "weteranem wielu bitew". A mimo to Nowy Resident odpalił na minimalnych ustawieniach bez większych problemów. Czasem pojawiła się mała przycinka, ale nic, co zepsułoby rozgrywkę.

W dzisiejszych czasach, kiedy wiele premierowych gier potrafi działać jak slideshow, naprawdę doceniam, że RE9 jest technicznie stabilne.

Grace Ashcroft - napięcie, strach i odłosy lęku

grace

Jedną z głównych grywalnych postaci jest Grace Ashcroft i powiem szczerze: granie nią jest wyjątkowo niepokojące.

Dlaczego?

Bo Grace reaguje na sytuacje w sposób bardzo ludzki. Jej oddech, szepty i nerwowe reakcje sprawiają, że czujemy napięcie dużo mocniej.

Czasami wystarczyło wejść do nowego pomieszczenia i usłyszeć jak Grace zaczyna oddychać szybciej, żeby mój mózg natychmiast odpalił tryb "Okej. Tu zaraz coś wyskoczy."

I zazwyczaj miał rację.

Leon Kennedy - czołg wśród zombie

leon

Z kolei kiedy sterujemy Leonem S. Kennedym, klimat zmienia się diametralnie.

Leon jest tutaj jak spychacz na autopilocie wjeżdżający w stado kartonowych pudełek. Zombie nadal są zagrożeniem, ale w porównaniu z napięciem Grace, Leon po prostu wchodzi w akcję jak profesjonalista, który widział już absolutnie wszystko.

I właśnie ten kontrast między bohaterami działa świetnie.

Mechanika Residenta, która mnie zawsze irytuje

Jest jednak jedna rzecz, która wraca w Resident Evil 9: Requiem i nadal działa mi na nerwy.

Chodzi o klasyczną mechanikę Residentów: jednorazowe narzędzia znikające z ekwipunku w momentach zaplanowanych przez twórców.

Używasz klucza. Używasz jakiegoś narzędzia. I nagle… puf. "To już nie jest potrzebne."

Niby rozumiem, że to element designu poziomów i kontroli progresji, ale zawsze mam w głowie myśl: "Ej, ale ja bym to jeszcze chętnie zatrzymała."

Zombie i skrypty - mój mały gameplayowy zgrzyt

zombie

Kolejna rzecz, która trochę mnie drażniła w RE9, to skryptowane zombie.

Wchodzisz do pomieszczenia. Widzisz ciało pod ścianą. Wiesz, że zaraz wstanie.

Podchodzisz z bronią. Celujesz. I… nie możesz go uszkodzić.

Bo zombie musi najpierw wstać, żeby dopiero wtedy stać się "legalnym celem".

To drobiazg, ale trochę wyrywa z immersji.

Backtracking i eksploracja w RE9

Na szczęście backtracking w Resident Evil 9: Requiem jest naprawdę przyjemny.

Powracanie do wcześniejszych lokacji ma sens, bo często odblokowujemy nowe przejścia albo zdobywamy narzędzia, które pozwalają odkryć wcześniej niedostępne miejsca.

A ja mam jeszcze jedną przypadłość. W Residentach liżę ściany.

Serio. Jeśli wchodzę do nowej lokacji, sprawdzam każdy kąt, każdą szafkę i każdy dokument.

Bo gdzieś może być:

  • notatka z lore
  • ukryta broń
  • upgrade
  • albo jakiś sekret

I powiem szczerze: RE9 bardzo często nagradza takie zachowanie.

Świetny pomysł na skrzynie

Bardzo spodobało mi się też podejście do skrzynek ekwipunku.

  • Leon Kennedy wykorzystuje skrzynie do ulepszania broni i sprzętu
  • Grace Ashcroft traktuje je bardziej jako magazyn

Niby drobny detal, ale fajnie podkreśla różnice między bohaterami.

One-linery Leona - klasyka Resident Evil

oneliner

Jeśli graliście wcześniej w Residenty, wiecie, że Leon Kennedy uwielbia rzucać one-linerami.

I w Resident Evil 9: Requiem jest ich sporo.

I tak. Śmiałam się.

Bo kiedy napięcie zaczyna robić się naprawdę gęste, Leon potrafi rzucić tekstem, który działa jak mały zawór bezpieczeństwa dla nerwów gracza.

Resident Evil 9: Requiem - podsumowanie

Czy Resident Evil 9: Requiem to dobra gra? Tak. Zdecydowanie tak.

  • klimat jest świetny
  • historia bardzo spodoba się fanom serii
  • gameplay jest satysfakcjonujący
  • eksploracja daje frajdę
  • postacie Grace Ashcroft i Leon Kennedy świetnie się uzupełniają

Ale mam też jedną uwagę.

Gra na około 20 godzin rozgrywki mogłaby kosztować trochę mniej na premierę.

Nie jest to tragedia, ale mam wrażenie, że taka długość gry zasługiwałaby na odrobinę bardziej przyjazną cenę.

Mimo tego Nowy Resident to naprawdę solidna odsłona serii i jeśli lubicie survival horrory, RE9 zdecydowanie warto sprawdzić.

👉Jeśli chcesz mnie wesprzeć, to możesz zakupić grę z linku polecającego poniżej. Będzie mi bardzo miło ^^👈

👉Resident Evil 9: Requiem na Instant Gaming👈

Trailer:

Ta treść z YouTube jest wyłączona do czasu wyrażenia zgody na treści zewnętrzne.

Moja recenzja Resident Evil 9: Requiem

Komentarze (Potrzebne konto na GitHub)

Komentarze Giscus są wyłączone do czasu zgody na treści zewnętrzne.

Powrót do bloga

Twoja prywatność

Niezbędne technologie utrzymują stronę i zapisują Twój wybór. Statystyki oraz treści zewnętrzne uruchomimy tylko za Twoją zgodą. Dowiedz się więcej.